Mam na imię Dorota. Jestem już chyba dojrzała, mam męża, troje dzieci i dwa koty. Mieszkam w dużym, zanieczyszczonym mieście, zabetonowanym i pozbawionym zieleni.

I właściwie to są wszystkie powody, dla których zainteresowały mnie olejki eteryczne. Bo mam swoje lata, doświadczenia i świadomość zagrożeń wynikających z wieku i zmian środowiskowych. Bo mam rodzinę, na której bardzo mi zależy. Bo moje otoczenie nie sprzyja utrzymaniu zdrowia i dobrej kondycji, a wręcz skutecznie w tym przeszkadza.

Olejki eteryczne towarzyszą mi codziennie. Ale nie zwariowałam na ich punkcie, nie odstawiłam lekarstw, nie wypisałam się z państwowej służby zdrowia (choć ta służba się o to aż prosi), szczepię dzieci i szanuję osiągnięcia współczesnej medycyny. Jednocześnie właściwie przestałam z niej korzystać. Doskonale radzę sobie sama z profilaktyką infekcji, jak również ze zwykłymi przeziębieniami. Opanowałam zwykłe bóle brzucha, wynikające z niestrawności czy przejedzenia. Opatruję rany i oparzenia bez środków aptecznych. Sama produkuję dezodoranty, pasty do zębów, kule do kąpieli i płyny do płukania tkanin. Od wielu wielu lat samodzielnie kręcę swoje kosmetyki. Lista rzeczy, które ogarniam dzięki olejkom eterycznym i bez wspierania korporacji – handlowych, farmaceutycznych, chemicznych, jest długa. Jest mi z tym dobrze i szczerze polecam każdemu. Bo efekty widać gołym okiem.

Kupuję wyłącznie dobre olejki eteryczne. Osobiście uważam, że olejki terapeutyczne to ściema i marketingowy bełkot. Bo nie ma takiej klasyfikacji. Ale zgadzam się, że bezwzględnie jakość olejków jest kluczowa dla skuteczności ich działania i dla zachowania zdrowia. Wybieram zatem tylko sprawdzonych producentów, gwarantujących czystość olejków i ich pochodzenie. To kosztuje, ale dobre olejki po prostu muszą być drogie. Ze względu na ogromną ilość surowca roślinnego, metody pozyskania i czystość. Ale patrząc na ilość stosowanych przez nas dotychczas specyfików, które zastąpiły olejki – bilans wcale nie jest ujemny. Nigdy nie liczyłam czy teraz wydajemy więcej czy mniej pieniędzy na szeroko pojęte zdrowie i higienę. Ale nie widzę, żeby mój miesięczny budżet ucierpiał na zmianie. A na pewno zyskało nasze zdrowie.

Z pełną świadomością i odpowiedzialnością twierdzę, że nasz ogólny stan zdrowia i odporność bardzo zyskały i nie jest to kwestia przypadku. Bardzo subtelna i trudna do wychwycenia jest też kwestia stanu psychicznego, zdrowia mentalnego i emocji. Ale tu też jest dobrze. Jesteśmy jako rodzina silniejsi, spokojniejsi, bardziej pewni siebie. I lepiej śpimy 😀

Bardzo zatem zachęcam wszystkich do spróbowania. Do samodzielnego przetestowania olejków eterycznych i wyrobienia sobie własnej opinii. Zawsze można przestać. Choć wydaje mi się, że jeśli stosowanie olejków idzie w parze ze zdrowym, ekologicznym stylem życia, to jest to tak naturalne uzupełnienie, że nie sposób chcieć to zmieniać 😉 Synergia wszystkich działań daje efekty, których nie da się przeoczyć ani zlekceważyć. Choć z pewnością potrzeba nieco cierpliwości, czasu, pokory i ciekawskiej natury badacza.

Środków do osiągnięcia równowagi, balansu emocji i zdrowia jest obecnie wiele. Olejki eteryczne są jednym z nich. Można je łączyć z wszystkimi innymi prozdrowotnymi działaniami. I to polecam, gorąco. Ja tak znalazłam swój sposób na ogólny i szeroko pojęty well-being.

Zapraszam do lektury!